Strona główna
Przeszukaj stronę

Tauron - logo

Energia w UE

2009-11-19

Kierunek europejskiej strategii energetycznej. Wyniki Projektu 2050 zaprezentowane w Warszawie


Stanowią one swego rodzaju wizję sytuacji unijnego sektora elektroenergetycznego w połowie bieżącego stulecia przy założeniu znacznych redukcji emisji dwutlenku węgla. Celem jest obniżenie jego poziomu o około 75 proc. w stosunku do roku 1990. Dla sektora energetycznego oznacza to średnie emisje poniżej 100 kg CO2 na 1 MWh.

Punkt wyjścia – Deklaracja CEO
Na konferencji w Warszawie rezultaty analiz Projektu 2050 przedstawiał sekretarz generalny Eurelectric, Hans ten Berge. Na wstępie nawiązał do podpisanej przez prezesów wielu europejskich
koncernów energetycznych w marcu tego roku tzw. Deklaracji CEO. Zakłada ona doprowadzenie w perspektywie 2050 r. do osiągnięcia zasilania energią elektryczną neutralną pod względem emisji dwutlenku węgla. Pojęcie to oznacza uzyskanie średnich emisji przy wytwarzaniu energii elektrycznej poniżej 100 kg na 1 MWh. Cel ten miałby zostać zrealizowany dzięki efektywnym kosztowo mechanizmom rynkowym, poprawie efektywności energetycznej oraz szerszemu wykorzystaniu energii elektrycznej w celu powstrzymania zmian klimatu. Trzeba przypomnieć, że żadne polskie firmy energetyczne nie poparły jednak tak sformułowanej inicjatywy.

Rozwinięcie wyników Raportu „The Role of Electricity”

Eurelectric zadecydował, aby zlecić analizę możliwości wdrożenia tego typu strategii.
Postanowiono w tym celu posłużyć się wynikami wykonanego dwa lata temu raportu „The Role of Electricity”, którego wybrany scenariusz rozwinięto aż do roku 2050, zakładając równocześnie
szeroką redukcję emisji dwutlenku węgla (rysunek 1). Założono równocześnie szerokie wykorzystanie
energii elektrycznej w transporcie, szczególnie drogowym, opierające się na wprowadzeniu do powszechnego użytku samochodów elektrycznych. Redukcją emisji objęta została cała unijna gospodarka. W sektorze energetycznym pozostawiono możliwość wyboru wszystkich opcji w zakresie generacji oraz założono, że po 2030 r. rolę czynnika determinującego wytwarzanie energii elektrycznej będzie pełniła wyłącznie cena uprawnień do emisji. Uzyskano dzięki temu znaczne redukcje emisji CO2, co zostało przedstawione na rysunku 2.



Wizja sektora energetycznego w 2050 roku

Wyniki analiz przy tak sformułowanych celach i założeniach dały w rezultacie następującą wizję unijnej struktury wytwarzania energii w 2050 r. Największa część wyprodukowanej energii – około
38 proc. – miałaby pochodzić ze źródeł odnawialnych, z czego ponad połowę (56 proc.) stanowiłby wiatr. Następne w kolejności są elektrownie wykorzystujące węgiel, gaz i ropę, ale wyposażone w instalacje CCS. Te źródła odpowiadają za wytworzenie 30 proc. potrzebnej energii. Na elektrownie jądrowe przypaść ma około 27 proc. europejskiego energy-mix, a na pozostałe źródła 5 proc. Najgłębsze cięcia w zakresie ograniczenia emisji dwutlenku węgla przypaść miałyby na lata
2025-2040. W całej Unii emisja CO2 z energetyki ma w 2050 r. wynieść tylko 128 mln ton.

Co jest konieczne, aby cel został zrealizowany?
Osiągnięcie tak postawionego celu wiąże się z koniecznością spełnienia jeszcze kilku wymogów. Chodzi tutaj w pierwszej kolejności o dodatkowe wydatki, jakie będzie musiał ponieść unijny sektor wytwarzania. Szacuje się obecnie, że wyniosą one około dwóch bilionów euro (by uniknąć niejasności – chodzi o dwa tysiące miliardów euro) do 2050 r. Ponadto musi zostać zastosowana na szeroką skalę technologia CCS. Plan nie powiedzie się także w przypadku wycofania się części państw unijnych z wykorzystywania energetyki jądrowej. Gdyby nie było możliwe szersze zastosowanie farm wiatrowych, potrzebna moc musi pochodzić z elektrowni atomowych bądź też konwencjonalnych,
ale wyposażonych w instalacje CCS. Widać zatem, że jest sporo istotnych czynników ryzyka, o których wspominają sami autorzy scenariusza.

Czego jeszcze nie powiedziano?
Analizując przedstawione wyniki, trudno znaleźć konkretne dane dla poszczególnych krajów Unii Europejskiej. Trzeba sobie bowiem zdawać sprawę, że spełnienie postulowanych celów będzie wymagało poniesienia olbrzymich nakładów inwestycyjnych w różnych państwach na
różnym poziomie rozwoju. Aby móc zacząć poważnie rozmawiać o realnych możliwościach zaakceptowania tego typu strategii, należy mieć wcześniej wyraźnie sprecyzowane i uzgodnione cele krajowe. Niezbędne jest także dokładne wyliczenie koniecznych do poniesienia kosztów wraz z zaproponowaniem sposobu ich podziału pomiędzy poszczególnych członków Unii. Mechanizm rozdziału obciążeń powinien być tak sformułowany, aby procentowy udział wydatków na proponowaną politykę klimatyczną w stosunku do wypracowywanego PKB był dla wszystkich państw ednakowy. Trzeba także dokładnie przeanalizować zakładane tempo wzrostu gospodarczego, bo wstępne szacunki wskazują na to, że nie jest ono prawidłowe. Rozwój gospodarki w nowych krajach Unii wydaje się wyraźnie niedoszacowany. Konsekwencją takiego założenia będzie tworzenie „Europy dwóch prędkości” – sprzecznej z zasadami Unii Europejskiej – oraz zaniżanie skali potrzebnych działań i związanych z nimi kosztów. Należałoby zatem wcześniej bardzo starannie wyjaśnić te kwestie. Ogromne zaufanie pokładane jest także w poprawie efektywności energetycznej.

Trzeba jednak pamiętać, że wymiana urządzeń na bardziej sprawne też jest niezwykle kosztowna i odbiorcy końcowi będą musieli za to płacić. Co się stanie, jeśli nie będą do takiego podejścia przekonani? Czy sami wybiorą niezwykle drogie i dużo trudniejsze w eksploatacji samochody elektryczne? Czy na pewno uda się w perspektywie czterdziestu lat skutecznie obniżyć ich cenę i rozwiązać problem z ładowaniem akumulatorów? Czy będą dostępne odpowiedniej wielkości zasoby litu niezbędnego do ich budowy? Wydaje się więc, że przed pochopnym podejmowaniem politycznie poprawnej decyzji należałoby wcześniej odpowiedzieć sobie – jak najbardziej precyzyjnie – na wiele, wiele pytań i to w oparciu o rzetelne analizy, a nie oczekiwania na deklaracje wymuszane presją czasu.
Stanisław Tokarski
Jerzy Janikowski

powrót